poniedziałek, 9 stycznia 2017

Smutno.



Dziś, choć jest słonecznie, to jednak jakoś mi smutno i źle. Nie wiem. Jakaś taka samotność mi się wkradła do serca i zrezygnowanie.  Nie mówię tutaj oczywiście o rysowaniu, ale o pracy. Piszę artykuły do portali Internetowych. Dotyczą one tematów roślinnych i zwierzęcych. Opisuję różne gatunki. Ich wygląd, sposób życia, teren, który lubią i wszelkie inne istotne informacje, które mogą być przydatne dla hodowcy. Jest to ciężkie zajęcie, ponieważ jak się piszę o czymś konkretnym, trzeba mieć jakąkolwiek wiedzę na ten temat. To wymaga czasu. Bywa czasem tak, że siedzę po nocach, czytając encyklopedie lub poradniki o botanice. Nie wyrabiam, chcę czegoś więcej.

Książki.



Oprócz rysowania czytam też książki. Moim ulubionym autorem jest Eric Emmanuel Schmitt. Uwielbiam jego wszystkie książki. No, może oprócz dwóch ostatnich. Oskar i Pani Róża jest jedną z najlepszych. Potrafiłam ją przeczytać chyba już z dziesięć razy. Choć jest bardzo smutna, ma bardzo dużo w sobie dowcipu. Pomaga Nam się zmierzyć z czymś, co jest dla wszystkich z nas nieuchronne. Zwyczajnie się z tym pogodzić.

Kolorowe rysunki.



Odkąd pamiętam, to rysuje. Mam tendencje do rysowania wszystkiego, co napotkam na swojej drodze. Nawet przechodnia albo bezdomnego siedzącego na ulicy. Ulica jest bardzo inspirującym miejscem. Tyle się ciekawych rzeczy na niej dzieje. Można zobaczyć na niej wiele emocji. Ktoś z przechodniów jest smutny, ktoś się denerwuje, jak rozmawia przez telefon. To jest miejsce, które ma niezwykle dużo barw.